5 listopada 2013

Werner Freund – samiec alfa watachy wilków

blog.nownews.com

Werner Freund założył Wilczy Park razem z żoną Eriką, z którą jest od 1962 roku. Erika, nazywana jest „Panią Wilk”, wspólnie z mężem wychowała niejedno wilcze szczenię. Mieszkają z kotem Maxem w Merzig przy Wilczym Parku. Ich sfora liczy 29 osobników. Freund ma 79 lat. Urodzony 2 marca 1933r w Garbenteich. Jest miłośnikiem dzikiej przyrody, pracował jako ogrodnik. Jest jednym z członków stada a co więcej pełni w nim rolę przywódcy. Werner Freund funkcjonuje w ten sposób już od czterdziestu lat.

Zwykłego człowieka zachwania 79-latka przyprawiają o dreszcze, Werner zaś może czuć się w sforze bezpiecznie. Dla wilków jest jednym z członków stada, ale nie takim zwykłym. Przedstawiciele sfory uznają go za swojego przywódcę, został przez nich wybrany na samca alfa.
Sprawowanie roli samca alfa w sforze wymaga od Freunda pewnych zachowań. Nie może się w znaczący sposób wyrózniać. Do niego jako przywódcy stada należy pierwszeństwo przy posiłkach. Często mszczyzna pdaje mięso wilkom za pomocą własnych ust. 
Spożywanie posiłków z dzikimi oraz śmiertelnie niebezpiecznymi zwierzętami ma formę rytuału. Gdy pojawia się w parku mięso, mężczyzna przywołuje wilki wydając charakterystyczny odgłos wycia. Wygłodniałe drapieżne ssaki pojawiają się już po chwili. Następnieto on jako pierwszy zatapia swoje zęby w mięsie, ugruntowując w ten sposób swoją dominującą pozycje w stadzie. Zwierzęta wówczas stoją przyglądając się w oczekiwaniu na swą kolej. Dopiero potem otrzymują sygnał pzwolenia przystąpienia do posiłku. Mimo bardzo śmiałego zachowania, mężczyzna jak twierdzi, że nigdy nie zaznał krzywdy ze strony swoich wilków. Kiedy tylko pojawia się wśród stada, zwierzęta okazują mu szacunek. On robi zaś wszystko aby nie utraciły one do niego zaufania oraz przyjaznego nastawienia. Dlatego prócz wspólnych posiłków zdarza mu się również wyć wspólnie z wilkami do Księżyca.
Bardzo ważną częścią wspólnej egzystencji mężczyny oraz wilków, które traktują go jako osobnika swojego gatunku, jest wspólna zabawa. Kiedy zwierzęta nie posilają się, a w ich pobliżu przebywa mężczyzna, czas miło upływa wszystkim na wspólnych harcach i pieszczotach. Stado okazuje Wernerowi przywiązanie m.in poprzez lizanie go po twarzy. Zdarza się, że w tych beztroskich chwilach mężczyzna zostanie przez zwierzęta poturbowany. Jak twierdzi, całe jego ciało poktywają blizny. Nie stanowi to jednak dla niego żadnego problemu ponieważ uważa, że właśnie w takich sytuacjach cementowany jest jego bliski związek z wilkami.

pic_002cyrotronic.com

Bez tytułu

Werner Freund wzbudza we mnie respekt, podziw, zainteresowanie. Wielu ludzi nie potrafi poradzić sobie z jednym psem, a ten człowiek daje radę niemal trzydziestoosobowej watasze wilków.

Tworząc wpis zaczepnęłam informacje z:
www.niewiarygodne.pl  oraz z: www.gazeta.pl