14 marca 2017

Pies turysta – Góra Sw Anny

Hej! W piątkowy wieczór postanowiliśmy spontanicznie wyruszyć na wycieczkę. Gdy Sebastian zapytał się dokąd chcę jechać, bez zastanowienia odpowiedziałam: Góra św Anny! Nie byłam tam od dziesięciu lat. Strasznie tęskniłam za tym miejscem, które według mnie jest magiczne, wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Szybko spakowaliśmy siebie oraz psa, następnie szybkie zakupy, tankowanko i w drogę!

Wyruszyliśmy przed 19. Niestety Spike nie był zupełnie spokojny, to też po dłuższej chwili usiadłam z nim z tyłu i tak podróżowaliśmy do samego celu robiąc co jakiś czas przerwę na mały spacerek. Dojechaliśmy przed 22. Cieszyłam się jak małe dziecko gdy zobaczyłam, że jesteśmy na miejscu. Po króciutkim spacerku czym prędzej udałam się do kaplicy, której zapachu nie sposób zapomnieć. Gdy weszłam z impetem spostrzegłam, że aktualnie odbywa się tam Msza święta, ku mojemu zdziwieniu – w końcu było jakoś przed godziną 23. Chwilkę tam zostałam po czym wróciłam do moich chłopaków. Daliśmy boksiowi jeść, pić, sami zjedliśmy kolację i naszykowaliśmy się do spania, a żeby było jasne – zamierzaliśmy spać w samochodzie. Mieliśmy koc dla siebie i koc dla psiaka oraz poduszki. Ułożyliśmy się na tylnym siedzeniu, pies w środku aby miał ciepło i aby dawał nam ciepło. Niestety nie było zbyt wygodnie, Spajk drzemał mi na kolanach, przez co ja nie mogłam usnąć, za to Sebastian śnił w najlepsze. Rankiem wyruszyliśmy troszkę pozwiedzać. To znaczy ja oprowadzałam chłopaków, w końcu byłam tam nie raz. Pierw udaliśmy się do ołtarza Papieskiego.

widok w okolicy Domu Pielgrzyma

Ołtarz Papieski

Na ołtarz Fafel jakoś wszedł. Troszkę się bał przez te siatkowane metalowe schody, ale dał radę!
Jednak z ołtarza Sebastian musiał go już znieść. Oczywiście mu się nie dziwię, te metalowe schody troszkę hałasowały, a poza tym nawet ja miałam nogi jak z waty z tym moim lękiem wysokości, więc tym bardziej podziw dla Spajka 😉

Spike troszkę zdezorientowany

Po drodze napotkać można wiele kapliczek

Szczęśliwy Spajk po zniesieniu z ołtarza 😉

Pod ołtarzem w Grocie

Grota Lurdzka

Pod pomnikiem naszego kochanego papieża

Bazylika w Anny Samotrzeciej. Niestety tylko z zewnątrz ponieważ dalej psom wstęp wzbroniony, logiczne

schody do Bazyliki św Anny

Widok spod Bazyliki. Niestety pogoda nie była ładna, więc widok ograniczony przez mgłę

Następnie ruszyliśmy w stronę Amfiteatru. Po drodze spotkaliśmy kilka nielicznych osób to też było super ponieważ nikt nam nie przeszkadzał w spacerowaniu.


wszystkie okolice trzeba było zwiedzić 😉

co raz bliżej Pomnika Powstańców a tym samym i Amfiteatru

W tym miejscu spotkaliśmy pana z zaczepno-obronnym kundelkiem 😉

Pomnik Powstańców śląskich

Przy robieniu tych zdjęć muszę się przyznać, że trochę się bałam ponieważ nie ma tam żadnych zabezpieczeń. Mieliśmy ze Spajkiem takie małe synchro.

Za pomnikiem znajduje się urwisko – punkt widokowy na Amfiteatr

Amfiteatr został stworzony na około 50 000 miejsc siedzących i stojących

Góra w Anny w wielkim skrócie

zwiedzania a raczej węszenia było bardzo dużo

Nieopodal znajduje się labirynt, w którym aktualnie mieszkają nietoperze

miejsce jest wyjątkowe. Tylko hałas autostrady położonej obok Góry św Anny słychać w okolicy amfiteatru

 

Spike na arenie 😉

kilka chwil Spajkowej miłości 😉

łatwiej zejść niż wejść 🙂

Kopalnia odkrywkowa położona po drodze do Amfiteatru

Pajo i punkt widokowy na kopalnię

W tle Dom Pielgrzyma czyli początek i koniec naszej wyprawy

Tradycyjnie już żal było opuszczać to miejsce. Mam nadzieję, że niebawem tam znów zawitamy. Do domu wyruszyliśmy około 09:30. W trasie Spike odsypiał zwiedzanie oraz nieco zarwaną nockę. Po powrocie do domu ja pojechałam jeszcze na kilka godzin do stajni, a chłopaki poszli spać. Gdy wróciłam dołączyłam do nich 😉 Mam nadzieję, że taka duża fotorelacja Wam się podoba i że takich spontanicznych wyjazdów będzie dużo więcej.

Na koniec, ponieważ pogoda nas nie rozpieszczała, podsyłam kilka zdjęć znalezionych w internecie, między innymi z wikipedi, opole.onet,pl czy encyklo.pl