Kilka dni przed wyjazdem na wakacje udałam się z Faflem na szczepienia oraz ogólny przegląd. Niestety – Spajka dopadły guzy dziąseł. Lekarz nas pocieszał, że to się pojawia u bokserów w wieku od 7 lat, a mój ma 11 i dopiero mu się pokazały, że u boksów to „normalne z wiekiem” ale wiadomo, że i tak się zmartwiłam. Miałam świadomość, że psy tej rasy są najbardziej narażone na powstawanie nowotworów, mimo to taka diagnoza zawsze zaskakuje. Spajk ma aż cztery nadziąślaki – dwa mniejsze i dwa nieco większe. Lekarz uspokajał aby nie panikować, aby póki psu nie przeszkadzają nic z nimi nie robić, ale chyba czym prędzej je wytniemy. Po konsultacji lekarskiej szybko zasiadłam przed ekran monitora aby zasięgnąć informacji w internecie i spytać co inni bokseromaniacy na to. Większość już ma lub będzie miała wycinane te dziąssełkowe paskudy. Większość mówi aby wyciąć je póki nie urosły i póki psa jeszcze tak bardzo nie boli bo właśnie po co psa skazywać na ból? Podjęliśmy więc decyzję, że w najbliższym czasie wytniemy guzy. Najbardziej boję się tego, że przed operacją należy psa podespać. Gdy był kastrowany też się tego bałam, że mu serce może nie wytrzymać, że pójdzie coś nie tak. Tu obawiam się jeszcze tego jak to będzie po zabiegu – jak się będzie czuł, co będzie mógł jeść, ile będzie trwał okres rekonwalescencji tip.

Czytaj więcej 🙂