27 października 2015

słoneczna jesień

Jesień zaskakuje nas raz piękną pogodą i mieniącymi się w słońcu różnobarwnymi liśćmi a raz deszczową pluchą. W sobotę była na szczęście piękna pogoda, z której oczywiście skorzystaliśmy idąc na długi spacer do lasu. Bokser mimo swojego wieku jest pełen energii.

Czytaj więcej 🙂

27 czerwca 2015

znalazłam psa

11651338_983075848403900_1227600940_nWczoraj mniej więcej o godzinie 19 wracając od koleżanki przybłąkał się do mnie miły, spokojny psiak. Co prawda miałam w torbie kosteczkę z wcześniejszych zakupów zoologicznych, ale pies nie by nią zainteresowany. Grzecznie szedł przy mnie zupełnie jak wyszkolony do obi zawodnik. Zdarzało się też, że biegł przede mną, ale co chwilkę zatrzymywał się i sprawdzał czy aby na pewno idę. Myślałam, że to czyjś pies. Doszłam do przejścia dla pieszych, pomyślałam „nie będę się oglądać to na pewno za mną nie pójdzie”. Za pasami odwróciłam się aby sprawdzić czy pies stoi tam gdzie stał, ale on znikł. Był tuż przy mnie, stał przy nodze. Pomyślałam więc, że skoro idzie nadal za mną to trzeba coś z biedakiem zrobić. Podeszłam pod blok, zadzwoniłam do Sebastiana aby zszedł po torbę, ale bez Paja bo mam tu nie mały „problem”. W tym samym czasie, gdy czekałam na niego nadeszła sąsiadka. Obie myślałyśmy co tu z psiakiem zrobić. Pani dała mu kilka kiełbasek, które zjadł ze smakiem. Niestety nie miałyśmy nikogo, kto mógłby zająć się zgubą choćby na jedną noc. Zrobiłam mu zdjęcia, a Sebastian wystawił ogłoszenie o znalezieniu psa. Wszyscy zgodnie postanowiliśmy, że powinnam iść z zagubionym pupilem tam, gdzie go znalazłam, co też oczywiście zrobiłam.

Czytaj więcej 🙂

Czasem bywają takie dni gdy nas po prostu nosi. Musimy mieć wówczas jakieś zajęcie, wszystko nam idzie łatwo, szybko i przyjemnie, ale i to za mało. Mój pies miał dziś właśnie taki dzień. Po porannym spacerze dałam Pajowi jeść, pić i usiadłam popisać. Pies jak to zwykle bywa, zaczepiał mnie, ale tym razem nieco inaczej niż na co dzień. Zaczęło się od popiskiwania, następnie kładł mi głowę to na jednym, to na drugim udzie, cieszył się po to abym zwróciła na niego uwagę i to mu się oczywiście udało. Wstając od komputera spytałam „no to o co chodzi?” Uciecha była nie mała. Okazało się, że pod biurkiem leży jego piłeczka, jedna z wielu jego ukochanych piłeczek, ale chciał właśnie tę.  Podałam mu ją, pobawiłam się z nim chwilę, troszkę on się sam pobawił a następnie się położył. Pomyślałam „to teraz będzie chwilka spokoju” Rzecz jasna tak nie było. Pies pomyślał chwilkę i zaraz ruszył po plastikową butelkę po wodzie mineralnej. Zobaczyłam, że butelka, którą wziął niema nakrętki, a on przecież tak bardzo lubi je odkręcać. Szybko pobiegłam do kuchni po nakrętkę, pies z butelką w pysku za mną,
z zainteresowaniem na pysiu „co ty tam robisz? czego szukasz?” i przede wszystkim „CO BĘDZIEMY TERAZ ROBIĆ?” Zakręciłam mocno butelkę myśląc „no, to teraz się pomęczysz przy jej odkręcaniu” A gdzie tam! Nim się spostrzegłam butelka już nie miała nakrętki. Skoro tak, pomyślałam, zrobimy zabawkę. Niestety nie miałam takich produktów aby wykonać trudniejszego KONGa, Postanowiłam więc wykorzystać pudełko od pizzy, które czekało właśnie na taką okazję. Jakiś czas temu pokazywałam na blogu pomysł na zabawkę z wykorzystaniem pizzowego opakowania. Wypełniłam je żółtym serem i resztką ulubionych Spajkowych smaczków. Część przysmaków zawinęłam w papierowe kulki. A oto ile pracy mój pies włożył w rozpakowanie pudełka 😉

Czytaj więcej 🙂

Czwartkowy spacer miał być zwykłym, nieco dłuższym spacerem. Ponieważ przez ostatnie dni byliśmy z Sebastianem bardzo zajęci a co za tym idzie i zmęczeni, spacer miał być średnio długim, nudnym zwiedzaniem tego co koledzy Spajka pozostawili po sobie. Na szczęście tak się nie stało 😉 Po drodze spotkaliśmy jak standardowo mnóstwo psiaków, jedne miały większe problemy, inne mniejsze ze swoim zachowaniem i opiekunami, ale też spotkaliśmy pięknie umaszczoną, młodą sunię rasy alaskan malamute.

Czytaj więcej 🙂

Strona 3 z 6««...234...»»